Autorskie

Dlaczego osiągnięcie szczęścia jest trudne?

Jakiś czas temu zaczęłam zagłębiać się w to, jak radzimy sobie w życiu. Przecież, nie każdy, kogo zapytasz na ulicy: “Jesteś szczęśliwy?” odpowie od razu i bez wahania, że jest. Zawsze musi być jakieś “ale”, bo mało kto potrafi być usatysfakcjonowany z tego, co posiada w życiu. I to całkiem normalne, uważam, że tylko głupcy nie chcą od życia więcej. Ale jak to jest z radzeniem sobie z problemami? 

Jeśli jesteśmy stawiani przed okrutnym faktem, którego aż przykro słuchać, dostaliśmy szansę na rozwiązanie go. Cierpienie jest użyteczne, bo inspiruje nas do zmiany, po prostu pobudza nas do działania. Uczy, na co powinniśmy zwracać uwagę, gdy jesteśmy nieostrożni. Więc nie zawsze korzystne jest unikanie go i pójście na łatwiznę. Jesteśmy przecież zdolni do odczuwania silnego bólu psychicznego, a podobno ludzki mózg nawet nie odróżnia go od fizycznego. To cierpienie, zarówno emocjonalne, jak i cielesne informuje nas o tym, że została przekroczona pewna granica. W pewnych przypadkach odczuwanie go jest zdrowe, a nawet konieczne. Podobnie, jak uderzenie się w palec uczy nas, żebyśmy patrzyli pod nogi, tak i ból porażki czy odrzucenia uczy nas, by nie popełniać znowu tego błędu.
    Ale społeczeństwo zaczyna się zmieniać, zaczynamy unikać tego, co jest niewygodne. A problemy nigdy nie znikają, mogą za to zmienić się na lepsze. Życie to w zasadzie nieskończony ciąg problemów, bo gdy jeden zniknie, pojawia się kolejny. Ale zamiast liczyć na życie bez nich, dobrze jest zacząć zastępować je tymi dobrymi. Bo to wszystko polega na tym, by je rozwiązać. W końcu szczęście jest formą działania, nie czymś, co otrzymamy bez żadnego wysiłku. Znowu nieszczęście ciągnie się za nami, jeśli wypieramy, że nie mamy problemów lub uważamy, że nic nie da się z nimi zrobić. Unikamy poczucia bólu i zmierzenia się z problemami, bo jest to po prostu łatwiejsze i wygodniejsze. Przez chwilę poczujemy się przez to lepiej, ale to nie znaczy, że one znikają, prędzej czy później trzeba się spiąć i coś z tym zrobić. Jedynym słusznym wyborem jest zaakceptowanie sytuacji, w której się znajdujemy, a nie unikanie jej.
    To samo tyczy się tego, że każdy chciałby mieć beztroskie życie, wymarzoną pracę, dobrze wyglądać, mieć mnóstwo przyjaciół. No bo przecież łatwo jest czegoś chcieć, ale pytanie brzmi: “Ile jesteś w stanie poświęcić, by rzeczywiście tak było? Na jakie porażki i ból jesteś gotowy?” Dążenie do spełnienia życiowego celu i bycia szczęśliwym wymaga wysiłku. A my często widzimy tylko efekt końcowy, nie skupiamy się na procesie, który trzeba przejść, by go osiągnąć. 

    Nasz wysiłek jest owocem sukcesu, a problemy rodzą szczęście i kolejne, nieco inne problemy. Nie ma sensu zaprzestania wspinaczki w połowie drogi, chodzi o to, żeby radość niósł sam proces wspinania się w górę.

Klauda Podolak